Napisali o mnie

Sukces pisany szminką

„Dzisiaj podzielę się z Wami moją historią zmian i wychodzenia ze strefy komfortu, bowiem wierzę, że tego rodzaju historie mogą być inspiracją dla innych, szczególnie dla nas kobiet.” – pisze Anna Śliwińska, założycielka firmy Olivia Plum.

Nazywam się Ania Śliwińska, mam 37 lat i jestem założycielką marki kosmetyków naturalnych Olivia Plum. Dzielę się z Wami moją historią zmian i wychodzenia ze strefy komfortu, bowiem wierzę, że tego rodzaju historie mogą być inspiracją dla innych, szczególnie kobiet. Olga Kozierowska, o czym zresztą miałam okazję poinformować ją na ostatnim Power Day w Warszawie, już dwukrotnie dała mi tego “powera” i bodziec do zmian, za co jestem jej ogromnie wdzięczna.

Ale jak to się zaczęło…

Kiedy jako młoda dziewczyna trafiłam do dużej firmy i zajmowałam się tak kochanym przeze mnie marketingiem realizując duże projekty, wydawało mi się, że przytrafiło mi się coś wspaniałego. Nie twierdzę, że lata tam przepracowane były czasem straconym, nauczyłam się tam bardzo dużo o biznesie i marketingu oraz poznałam wielu wspaniałych ludzi. Niemniej jednak, szybko zrozumiałam, że nie jestem osobą, która chce żyć schematami, czy to w sferze zawodowej czy prywatnej. Szukałam dla siebie miejsca i pomimo, że pracowałam w branży spożywczej, ukrycie marzyłam o branży fashion.

Co zrobiłam w tym kierunku?

Nie jestem osobą siedzącą na tzw. tyłku i uważam, że aby spełniać swoje marzenia, trzeba po prostu po nie sięgać! Początkowo zrobiłam szereg kursów z zakresu mody, następnie studia podyplomowe z Fashion Management, ale jakoś nie do końca było mi dane szybkie przeskoczenie z jednej branży do drugiej. Osiągnąwszy już jakiś poziom zawodowy, ciężko było mi się przerzucić na pracę na godziny jako personal shopper – nie wywodzę się z bogatej rodziny, ani nie miałam męża milionera, aby “pracować dla przyjemności”, chciałam móc bez problemu płacić rachunki, jeździć po świecie, zwiedzać… Aplikując do jednej z dużych międzynarodowych firm odzieżowych, usłyszałam później, że byłam “overqualified”! Wtedy właśnie pojawiła się okazja wyjazdu na zagraniczny kontrakt, gdzie realizowałam się zawodowo w nowych okolicznościach i kulturze. Dzisiaj wiem, że wyjazd do Turcji miał dla większe mnie znaczenie w sferze prywatnej.

Co się zmieniło?

Po powrocie z Turcji bardzo odczuwałam chęć zmiany i mimo że w ramach organizacji trafiłam do innego miasta oraz zarządzałam inną marką, to szybko ta zmiana była dla mnie niewystarczająca, a dalsza praca dla tej samej organizacji mało satysfakcjonująca. I wtedy w 2016 roku wygrałam bilety na Power Day w konkursie organizowanym przez Sukces Pisany Szminką. Nie pamiętam już teraz dokładnie wystąpienia Olgi, ale wiem, że na pewno dało mi ten bodziec, tego „powera”, poczułam, że jestem gotowa na zmianę. Dziś uważam, że jak otwieramy się na zmiany, to los nam zsyła pomysły i okazje, że uniwersum zaczyna nam sprzyjać! I tak właśnie po miesiącu dostałam pracę w branży fashion. Fajnie co? Też tak pomyślałam. W końcu spełniałam swoje marzenia i w końcu ktoś mi dał szansę przejścia do tej branży. Jednak w miarę szybko poczułam, że nie chcę i wręcz nie mogę realizować cudzych marzeń. Nie chcę robić projektów, z którymi nie będę się mogła w stu procentach utożsamiać. I wtedy trafiłam na spotkanie dla kobiet Sukces TO JA, które odbywało się nota bene na przeciwko biurowca, w którym pracowałam. I tak załapałam się na kolejny zastrzyk energii, którego tak bardzo potrzebowałam. Zrozumiałam w wieku 35 lat, że muszę pracować na własne konto, jeżeli popełniać błędy to swoje, jeżeli podejmować decyzje to własne, a nie realizować to, co jest mi odgórnie narzucone. Jakby tego było mało, rozpadł mi się w tym samym momencie związek, z którym wiązałam duże nadzieje. I dzięki temu mój “wewnętrzny power” zyskał nadprzyrodzoną moc.

Bądź wytrzymała pomimo małych potknięć na drodze do sukcesu

Niemożliwe nie istnieje, trzeba próbować nawet jeśli będziemy się potykać po drodze – jestem tego przykładem. Od momentu jak usiadłam i spisałam założenia mojego biznesu, do otworzenia sklepu internetowego z produktami mojej marki nie minęły 4 miesiące. Dziś wiem, że „wykonane” jest lepsze od „perfekcyjnego”, więc przez kolejny rok musiałam dużo pracować nad tym by udoskonalać to, co tak “na hurra” zrealizowałam. Jednak bałam się odejść z etatu, pracowałam wtedy w dwóch miejscach i dawałam z siebie 200%. Co więcej ta siła, którą pokazałam i praca nad Olivią Plum sprawiły, że zbliżyliśmy się ponownie z moim partnerem, który zrozumiał, że popełnił wielki błąd uciekając z Polski. Wrócił do Krakowa. Dodał mi odwagi, aby rzucić pracę na etacie i skupić się na tym, co mnie pozytywnie nakręca, z czym się utożsamiam, a aktualnie wspiera i wierzy we mnie (co więcej w lipcu bierzemy ślub!).

ZOBACZ KOSMETYKI STWORZONE PRZEZ ANIĘ TUTAJ!

Co przede mną?

Dzisiaj po kolejnym Power Day (25 maja 2019) jestem na etapie, gdzie produkty mojej marki Olivia Plum już zostały dostrzeżone – 2 produkty z 700 biorących udział w konkursie Love Cosmetics Awards dostały się do finału! Ja zaś zastanawiam się do jakiej zmiany popchnie mnie ten motywujący dzień. Mój narzeczony jest Amerykaninem, oboje nie mamy w planach sztampowego życia, chcielibyśmy żyć w Europie, ale niekoniecznie na stałe w Polsce (oboje potrzebujemy więcej witaminy D!), dlatego też zastanawiam się, czy rok 2019 przyniesie nam przeprowadzkę na południe Europy albo jeszcze w inne, ciekawe miejsce? Drugie półrocze to także dużo projektów związanych z rozwojem biznesu, tak więc trzymam za siebie mocno kciuki i o co Was również proszę!

Oryginalny artykuł znajdziesz TUTAJ 

To miejsce, w którym możesz dowiedzieć się więcej na temat mnie , mojej marki i po co to wszystko.

Koszyk

Twój koszyk jest pusty.

Dokonaj swoich pierwszych zakupów

Zapisz się do naszego newslettera
i bądź z nami na bieżąco

Zgarnij -10% rabatu na zakupy!